czwartek, 28 kwietnia 2011

Pewne zwycięstwo nad liderem!


Mecz na Santiago Bernabeu, gdzie Real podejmował podejmował Barcelonę w półfinale Ligi Mistrzów było tylko preludium do prawdziwego piłkarskiego święta jakie odbyło się tuż po końcowym gwizdku sędziego w Madrycie. O 22:30 rozegrany został pojedynek pomiędzy liderem grupy A FC Falcon i wiceliderem - niesamowitymi Onymi. Wielki Strateg "Papa" Jerzak zaskoczył nie tylko składem, lecz także brakiem swojej obecności na ławce trenerskiej. "Niesamowite! Ciekawe co wymyślił tym razem!" - zastanawiali się rywale. A tymczasem asystentka trenera Marysia Kulak szelmowsko uśmiechała się pod nosem. "Jassemy na obronę! Krzyżaniaki na bramkę! Reszta(Jerzak i Plewa przyp. red.) na atak!" - zadyrygowała, a piłkarze grzecznie podreptali na nakazane pozycje. Piłkarze żółto-czarnych na początku meczu nie potrafili zrozumieć decyzji trenera, więc to rywale rozgrywali piłkę, nie potrafili jednak przedrzeć się bliżej bramki. W końcu popełnili błąd, a bezpańska piłka trafiła do starszego braci z Jassemów, który za żadne skarby świata nie mógł sobie przypomnieć co kazał robić trener w takiej sytuacji. Postanowił wykonać zagranie, z którego słynie, a przedstawione ono zostanie za pomocą dialogu z obrońcą.
Piotrek: Mam piłkę, więc ją kopnę.
Obrońca: Pobiegnę za nią.
Piotrek: To ja też.
Obrońca: To zostałem z tyłu, chlip chlip.
Piotrek: To strzelam gola.

Chwilę później po kolejnej znakomitej akcji Portka w 100% sytuacji znalazł się filar drużyny Paweł Jassem. Ze znanych sobie tylko przyczyn na pustą bramkę uderzył w boczną siatkę. "Czyżby to syndrom Grzesia Grzybka?" - zastanawiał się obecny w przerwie w studio Grzesio Grzybek. Falcon prawie wyrównał tuż przed przerwą. Strzał z ostrego rogu odbił się od brzucha "Marysia-każe-Maciej-stoi", potem lewej i prawej nogi, następnie głowy i wszystkich innych możliwych części ciała i już prawie się znalazła w bramce Onych, jednak znany i lubiany Krzyżu w ostatnim momencie przypomniał sobie, że może bronić rękami i złapał piłkę na samej linii bramkowej. Do przerwy 0:1.
Trener bardzo chciał zastąpić słabą dysponowaną gwiazdę innym piłkarzem, jednak wszyscy rezerwowi pozapominali strojów piłkarskich i z zadowolonymi minami oglądali meczyk. Na drugą połowę wyszła więc "podstawowa piątka". Falconki próbowały za wszelką cenę strzelić gola, lecz obrona żółto-czarnych była tego dnia nie do sforsowania. Kilka strzałów z dystansu pewnie wyłapał "Krzyżoldo", a w 18 minucie "Superstar"zrehabilitował się za nieudaną pierwszą połowę. Wywalczony przez Jerzaka rzut wolny, wykonywał "O-to-chodzi-Plewka". Mocnym podaniem znalazł w polu karnym młodszego Jassema, który piętką zmieścił piłkę między nogami obrońcy i bramkarz mógł tylko pokiwać głową z uznaniem. Pokiwał też głową Leo Messi, który tak ładnych goli strzelać jeszcze nie potrafi. Wynik ustalić mógł Piotrulka, który w dobrej sytuacji próbował znaleźć bardziej skutecznego brata. Jego podanie było jednak niecelne i niebezpieczeństwo zażegnali obrońcy Falcona. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Onych, nikt nie dostał czerwonej kartki, nikt się nie pobił.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Los jak wicheros

Ze zmiennym szczęściem w ten weekend rozgrywali swoje mecze piłkarze Onych. W sobotę udało im się zdobyć zaledwie jeden punkt w meczach z Wuchtą Wiary Tej oraz Nankatsu. Natomiast w niedzielę zobaczyliśmy zupełnie inne oblicze naszej ulubionej drużyny. Pewnie zdobyte sześć punktów z drużynami Los Futboleiros oraz Wykolejorz uratowały posadę trenera Pepa Jerzaka. „Miałam przygotowaną biała chusteczkę dla treneira, w przypadku kolejnych porażek” – zdradziła po meczu jedna z najwierniejszych fanek Onych Marysia Od Krzyża. „Te zwycięstwa dadzą nam kopa na następne spotkania” – deklaruje Pawcio. Warta podkreślenia w niedzielnym meczu była wyborna forma Piotra Plewki, który ustrzelił klasycznego hattricka w niezwykle ważnym meczu z Los Futbolerios. Obecni Oni zajmują 3 pozycję w lidze i aby liczyć w walce o mistrzostwo nie mogą już gubić kolejnych punktów.

czwartek, 24 marca 2011

Oceny po mecz z Dużymi Batami




Skala 1-10, gdzie 10 to „grał jak młody bóg”, 0 to „transfer definitywny do Fast Foot”
1. Kuba Smolak. 6,5
Pewnie bronił wszystkie strzały. Na plus zaliczamy kolejne pod rząd czyste konto oraz pewnie wyprowadzana piłka z autu bramkowego
2. Piotr Plewa. 6
Na początku spotkania popisał się rewelacyjną interwencją, gdy przewrotką wybijał piłkę z linii bramkowej i w ten sposób uratował drużynę przed utratą gola. U popularnego Plewki brakuje ostatnio goli i asyst. To zaniża ocenę końcową.
3. Wojtek Jerzak. 6
Z jednej strony idealne podanie do Kacpra, po którym padła pierwsza bramka. Z drugiej strony niewykorzystane dwie 100% sytuacje. Dużo biegania, zaangażowania. Widać, że Wojtek na treningach na Orliku pojawia się sporadycznie.
4. Maciej Krzyżaniak. 7
Troszkę przypadkowa asysta przy bramce Jassema, idealne podanie do Jerzaka w pierwszej połowie meczu, oraz zero „z tyłu” to powoduje, że kibice nie będą mu pamiętać sytuacji, w której zgubił krycie i opierdzielił kolegów.
5. Kacper Wilczak. 7.
Przy pierwszej bramce jaką Kacper strzelił dla Onych zachował się jak profesor. Z zimną krwią wykończył wspaniałe podanie Jerzaka. Momentami niewidoczny, ale wynika to z braku zgrania z resztą drużyny.
6. Piotr Jassem
Piotrek strzelił charakterystyczną dla siebie bramkę: poleciał na pełnej prędkości, strzelił kalafiora (przypadkiem bramkarzowi między nogami), mało się przy tym nie połamał. Bramka jakich wiele widzieliśmy w Piotrasa wykonaniu. Oprócz tego zainicjował pierwszą bramkową akcję, przechwytując piłkę i podając do Jerzaka. Troszkę dorzucił w obronie. Na minus kilka strat.

czwartek, 17 marca 2011

Kolejne zwycięstwo Onych.

W czwartkowy wieczór pogoda postanowiła spłatać psikusa Onym i zafundowała rzęsisty deszcz, mocny wiatr i niską temperaturę. To wszystko wpłynęło negatywnie na poziom meczu.
Pierwsza połowa upłynęła na huraganowych atakach Onych i niezwykle efektownych interwencjach bramkarza przeciwników. Dogodną sytuację na otwarcie wyniku spotkania zmarnował Jerzak, który przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem.
Pierwsza bramka wpadła po dwójkowej akcji braci Jassemów. Starszy podał do młodszego, młodszy do starszego, ten uprzedził niezdecydowanego bramkarza i strzelił gola!
Ile, Panie Sędzio? Zapytali się przeciwnicy, ten wzruszył tylko ramionami. W drugiej połowie chłopaki z Onych troszkę zapędzili się pod bramkę rywali. Ile, Panie Sędzio? wyprowadzili groźną kontrę i gdy wydawało się, że musi paść wyrównanie, wspaniałą interwencją popisał się Kubusiu. „Brawo Kuzyn!” – krzyknął Pawcio. „W moim stylu” dodał Piotras.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą, jak mawiał Maciej Szczęsny w studiu Polsatu. Historia lubi się powtarzać, powtórzyła się również i tym razem. Na dwa do zera podwyższył Pawcio. Kontrę wyprowadził Jerzak, podał do wychodzącego na pełnej prędkości Wilka. Podanie był za mocne, ale nasz szybkonogi napastnik dopadł piłkę, podciągnął pod bramkę i podał na pustą bramkę do Pawcia.
To już druga Victoria zrzędu! – cieszy się kapitan Wojtek Jerzak.
Mecz zakończył jak zwykle sędzia. Pogoda była kiepska.

Pewne zwycięstwo nad Imagine

Po bardzo dobrym meczu Oni wygrali 3:0 z Imagine. Pierwszą bramkę tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę zdobył Pawcio. Akcję rozpoczął Pawcio przedzierając się przez zasieki obronne rywali, wbiegając w pole karne rywala, wymieniając klepkę z Wilczakiem i pakując piłkę do pustej bramki. „Hurra!” – krzyknęli Oni. W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Oni przeważali. Drugą bramkę zdobył będący ostatnio w wybornej formie Piotras. Przechwycił podanie Imaginowca 1, ośmieszył tegoż samego obrońcę puszczając sobie piłkę z jednej strony, a obiegając go z drugiej i pewnie kończąc zdecydowanym strzałem „z-całej-siły-z-trzech-metrów”. Z Imaginowców kompletnie uszło powietrze. Postawili wszystko na jedną kartę i ruszyli odważnie do ataku. Nadziali się, jednak na kontrę Onych. Piłkę złapał bramkarz Krzyżu-już-stał-Piotrek-już-stał-teraz-Pawcio-na-kaście i wyrzucił w stronę wybiegających na kontrę rosłych obrońców: Krzyżaniaka i Jassema. Ten drugi opanował piłkę, doholował ją pod pole karne wroga i będąc oko-w-oko z Imaginowym bramkarzem podał na pustą bramkę do tego pierwszego. „Dzięki Piotras”. „Nie ma problema” – zakończyło tą akcję, jak i całe spotkanie.

środa, 16 marca 2011

Kacper Wilczak w Onych!


To o czym mówiło się w kuluarach od kilku dni stało się faktem. Filigranowy piłkarz UKS Skwierzyna podpisał kontrakt z żółto-czarnymi. Kwota transferu nie jest jeszcze znana, ale prawdopodobnie Skwierzyński klub otrzyma kilka starszych piłek, które Onym nie są już potrzebne.

Kacper występuje na pozycji napastnika i jest dokładnie takim zawodnikiem, jakiego od dłuższego czasu poszukiwał trenejro "Papa". Kilka tygodni temu w gazecie "Pawełek" można było przeczytać jego wypowiedź: "Szukamy szybkiego, silnego napastnika, który potrafi strzelać bramki. Jeden Pawcio to za mało. Gdy z jakiegoś powodu nie może grać, nie ma kto strzelać goli". Kacper idealnie spełnia te warunki. Mimo mizernego wzrostu to silny piłkarz, który podczas krótkiego wypożyczenia do Onych w swoim debiucie strzelił 3 bramki. Od dziś jest pełnoprawnym piłkarzem żółto-czarnych i ma okazję nastrzelać kilka bramek w dzisiejszym meczu z zespołem Imagine. Pierwszy gwizdek o godzinie 21:15!

sobota, 12 marca 2011

Komplet puktów halowców!

Sekcja piłki nożnej halowej wypełniła w 100% założenia taktyczne trenera Jerzaro, a takim było zdobycie 6 punktów ze znacznie niżej notowanymi rywalami. Nie ładnie jest obgadywać nieobecnych, bo nie mogą się bronić, dlatego autor skupi się na analizie gry zawodników, który wybiegli w sobotni poranek na boisko.
Z bardzo dobrej strony pokazał się bramkarz onych Kuba. Grający na ostrym kacu popularny „kuzyn” bronił bardzo pewnie, a dodatkowo bardzo dobrze rozgrywał piłkę z obrońcami.
Syn trenera zagrał wyjątkowo na obronie i zajmował się przede wszystkim rozegraniem piłki. Na tle słabych rywali wychodziło mu to wybornie i można ze spokojem powiedzieć, że „robił różnicę”. Zadowolony z postawy Wojtka był nawet wiecznie niezadowolony Treneiro.
Grzesiu zagrał najlepsze zawody od dłuższego czasu. Strzelił najwięcej bramek i sporo wypracował kolegom. Brawo Grześ!
Nowym zawodnikiem w naszej wspaniałej drużynie jest Pschemko. Dobrze pracował w defensywie (głównie kopiąc zdezorientowanych rywali po kostkach), jednak od napastnika wymaga się bramek i asyst, a tych było ja na lekarstwo.
Piotr Jassem był klasą samą dla siebie! Lecę na brydżyka!

piątek, 11 marca 2011

Zapowiedź weekendowych meczy.


W najbliższy weekend na wszystkich sympatyków drużyny Oni czekają niesamowite atrakcje. W sobotę sekcja piłkarska rozegra dwa mecze ze znacznie niżej notowanymi rywalami. O godzinie 10.30 Oni rozegrają mecz z zajmująca 13 miejsce drużyna Junaków. Natomiast o 11.30 naszymi przeciwnikiem będzie czerwona latarnia Ligi Piłki Nożnej UAM, drużyna rodem z USA, Fast Food. Trener Papero jak zwykle zaskoczył składem na najbliższe spotkania. Na ataku wystawił Grzesia Grzybka. Wspierać go będzie syn (?!) trenera Wojtero. Na obronie ściągnięty z głębokich rezerw Pschemko oraz podpora drużyny Jassem. Na bramce Smolak. Pomimo eksperymentalnego składu naszą drużynę interesuje wyłącznie komplet punktów.
O 22.00 wszyscy fani Onych przeniosą się do nowej hali na osiedlu Różany Potok. To właśnie tam rozpoczną się playoffy w Międzywydziałowych Rozgrywkach Siatkówki. Oni zmierzą się z reprezentacją Wydziału Nauk Geograficznych i Geodezyjnych. Na meczu z powodów zdrowotnych oraz rodzinnych nie będą w stanie pojawić się: Marek Galla i Łagodowski i doświadczony Krzyś. Zastąpi ich wszystkich naraz nikomu nieznany as z trenerskiego rękawa Kugiełko.
W niedzielę nasi ulubieńcy spróbują swoich sił w ostatniej fazie przed play-offami. O godzinie 19.00 naszym rywalem będzie zajmująca ostatnie miejsce w grupie finałowej drużyna ReTired. Przystąpimy do meczu osłabieni brakiem doświadczonego Krzysia, ale pełni wiary w końcowe zwycięstwo. W przypadku wygranych w dwóch ostatnich meczach Oni zajmą czwarte miejsce przed play-offami.
Późnym niedzielnym wieczorem Oni rozegrają rewanżowy mecz z WNGiG. Na to spotkanie zapowiada swoją obecność Marek Galla, więc wszyscy fani o wynik spotkania mogą być spokojni.
Zapraszam na wielkie sportowe święto!

czwartek, 10 marca 2011

Oni –Lamusy 1:0


Po porażce na inauguracje rundy wiosennej Onych czekał kolejny ciężki mecz z zajmującą 4 miejsce drużyną Lamusów. Oni przystąpili do spotkanie osłabieni brakiem Kuby Smolaka, który przygotowuje się do testów na trenera. „W przyszłości być może Kuba zasiądzie na ławce trenerskiej naszego klubu” – powiedział nam w tajemnicy prezes drużyny Justyna Stankiewicz. Kolejnym nieobecnym był Marek Galla, który ze względów rodzinnych prawdopodobnie nie będzie mógł zagrać w żadnym meczu rundy rewanżowej.
Piłkarze Onych rozpoczęli mecz bardzo zdeterminowani. Na bramce stał nieznany i nielubiany Albo-Piotrek-Albo-Paweł-Albo-Krzyżu, który co rusz popisywał się niesamowitymi interwencjami. Na ataku szalał Pawcio i to właśnie po faulu na nim wynik spotkanie otworzył Jerzak. Po utracie bramki Lamusy rzuciły się do odrabiania strat, ale obrona Onych była tego dnia bardzo dobrze dysponowana. Pewnymi i zdecydowanymi interwencjami w defensywie popisywał się Piotrek Jassem, a Krzyżu zmienił strategię i przestał strzelać sobie bramki oraz podawać na sam na sam do przeciwników.
Do końca spotkania Oni stworzyli sobie dwie dogodne pozycje strzeleckie. Jednak, nie udało im się wykorzystać żadnej z nich i mecz zakończył się wynikiem 1:0. Zwycięstwo pozwoliło Onym utrzymać drugie miejsce w konferencji zachodniej.
Dziękuje

środa, 9 marca 2011

Porażka na inauguracje rundy wiosennej.


Nasi ulubieńcy przystąpili do meczu z drużyna Szpadyzorzy osłabieni brakiem najlepszego strzelca, Pawła Superstar Jassema. Nieobecny był również najlepszy bramkarz, Kuba Smolak. Na "kaście" w naszym zespole stał nieznany i nielubiany Teraz Ty Stoisz. Na ataku generalnie nie było nikogo.
W pierwszej połowie z boiska zawiewało nudą. Dogodną sytucję po stracie Piotra zmarnował napastnik Szpadyzor1.
Druga połowa rozpoczęła się od niefortunnej interwencji Macieja-dziś-nie-mój-dzień-Krzyżaniaka, który starając się zablokować strzał Szpadyzora2 kompletnie zmylił pewnie do tej pory broniącego Teraz Ty Stoisz Piotrek. Oni rzucili się do ataku, ale na oblodzonym boisku przy akademcu była to sztuka niełatwa. "Czekam na pierwszą akcję z trzema celnymi podaniami" - irytował się Treneiro. Onych dobił Szpadyzor3 po idealnym podaniu z rzutu rożnego Krzyża.
"Tak to jest jak trzech podstawowych graczy ostatni raz na treningu widziałem jesienią" - narzeka największa gwiazda Onych Superstar.
Wszystkich wiernych fanów zapraszamy na środę na godzinę 19.15

wtorek, 18 stycznia 2011

Zmienne szczęście siatkarzy.

W niedzielne popołudnie Oni rozegrali dwa mecze w lidze siatkarskiej UAM. W pierwszym spotkaniu ograli 2:0 koziegłowski Volt, a w drugim, w takim samym stosunku setów, ulegli drużynie Damy Wam Szansę.

Oni po raz pierwszy od pierwszej kolejki rozgrywek wystawili sześciu zawodników do gry. Do gry powrócili Dariusz Rochowiak, Paweł Jassem oraz Maciej Krzyżaniak. Tym razem zabrakło jednak najwyższego zawodnika całej ligi Marka Łagodowskiego, oraz obrażonego Marka Galli.

W związku z tym, że zabrakło naszych dwóch środkowych w bloku, na tej pozycji zadebiutował Paweł Jassem.

"Na piątkowym treningu ostro trenowaliśmy ustawienie, jakim wyjdziemy dzisiaj na boisko, więc nie powinno być żadnych nieporozumień czy zgrzytów" - komentował przed meczem Superstar.

Mecz z Voltem był dla żółto-czarnych bardzo ważny. Nie tylko dla tego, że obie drużyny były niedaleko siebie w tabeli, ale również dlatego, iż często grają ze sobą w meczach sparingowych.

"Nie ukrywam, bardzo chcielibyśmy utrzeć nosa naszym sparingpartnerom w oficjalnym spotkaniu. Naszym celem minimum na dzisiejszy dzień jest właśnie zwycięstwo bez straty seta w pojedynku z Voltem." - mówił przed meczem kapitan zespołu, znany i lubiany, Krzyżu.

Oni rzeczywiście wyszli na boisko bardzo skoncentrowani oraz zmobilizowani. Bardzo dobrze funkcjonowało przyjęcie zagrywki oraz rozegranie, dzięki czemu wysoką skutecznością w ataku popisywali się Krzyżaniak, oraz doświadczony Krzysztof Jassem. Wojciech Panek bardzo dobrze rozrzucał piłki i często nasi atakujący mieli przed sobą tylko jednego blokującego. Dzięki konsekwentnej i skutecznej grze Oni wyszli na kilku punktowe prowadzenie. Niestety przy stanie 19:12, w szeregi żółto-czarnych wkradła się nerwowość. Przyjmujący nie mogli poradzić sobie z kąśliwymi zagrywkami przeciwników i Volt doprowadził do wyniku 20:20. Na tym emocje w pierwszym secie się skończyły, ponieważ Oni znów zaczęli "działać" jak bezbłędna maszyna do zdobywania punktów i ten set zakończył się zwycięstwem żółto-czarnych 25:21. W drugiej partii nasi zawodnicy nie dali żadnych szans sympatycznym zawodnikom z Koziegłów i rozgromili ich 25:13. Na uwagę zasługuje bardzo dobra gra naszego filigranowego rozgrywającego oraz jego współpraca z środkowymi.

"Już dawno Wojtek tak wspaniale nie rozgrywał. Zabrakło tylko ataków z drugiej linii, ale myślę, że jeżeli Wojtek utrzyma swoją wysoką formę to na pewno zaczniemy zaskakiwać przeciwników właśnie takimi zagraniami. Jak dla mnie, jest to zawodnik meczu." - zachwycał się grą Panka, doświadczony Krzyś.

Drugie spotkanie przyszło grać naszym zawodnikom z dużo wyżej notowanymi rywalami. Damy Wam Szansę to były zespół Miłośników Talentu Krzysztofa Stelmacha (wicemistrzowie zeszłorocznych rozgrywek), dlatego celem było powalczenie jak równy z równym. Niestety pierwszego seta nie udało się tak rozegrać. Szwankowało przyjęcie i Panek zaczął mieć kłopoty z dobrym rozegraniem. Do tego DWS stawiali o wiele wyższy blok niż Volt, przez co kłopoty mieli również nasi, nie grzeszący wzrostem, atakujący. Ten set zakończył się wynikiem 14:25 dla DWS. Drugą partię Oni rozpoczęli z nową taktyką w ataku zaproponowaną przez Krzysztofa Jassema - kiwki. Jak się okazało, dokładne zagrania tuż za blok sprawiały wiele kłopotów naszym przeciwnikom. Dzięki nieco lepszemu przyjęciu, dobrze zaczął też funkcjonować atak ze środka. Szczególnie Paweł Jassem popisywał się niezłą skutecznością. Do stanu 19:19 obie drużyny szły łeb w łeb. Niestety w końcówce więcej spokoju zachowali nasi przeciwnicy i wygrali drugą partię 19:25.

Dzięki trzem punktom zdobytym w meczu z Voltem Oni przesunęli się na siódme miejsce w tabeli. W następną niedzielę żółto-czarni rozegrają dwa bardzo ważne spotkania: z WNGiG oraz z WNS Pracownicy.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Oni zwyciężają z drużynami z czołówki

Ciężkie mecze czekały żółto-czarnych piłkarzy w niedzielne przedpołudnie. Na dobry początek dnia - zwycięzcy poprzedniej edycji ligi na dworze czyli Prawie jak Piłkarze, półtorej godziny później zajmująca drugie miejsce w tabeli drużyna Nankatsu.

Oni nie mogli rozpocząć tych meczów w najsilniejszym składzie - zabrakło chorego Grzesia Grzybka oraz obrażonego Marka Galli. Do drużyny wrócili natomiast bracia Jassemowie.

Mecz z Prawie jak Piłkarzami Oni rozpoczęli od agresywnych ataków, często brakowało jednak dokładności w ich poczynaniach. "Nie czuję świeżości w nogach" - komentował na bieżąco Piotrek Jassem. Słaba gra zaowocowała stratą piłki w środku pola, po której gwiazda rywali Piotr Wierzbowski popędził lewym skrzydłem i zagrał wzdłuż bramki, gdzie popularny "Krzyżu" nie zdążył za rywalem, który wpakował piłkę do pustej siatki. To rozjuszyło żółto-czarnych. Kilka minut później młodszy z braci Jassemów znalazł Piotrka Plewę, ten minął zwodem jednego obrońcę, a drugiemu strzelił między nogami i tuż koło słupka bramki. Okazję do podwyższenia jeszcze przed przerwą miał "Superstar". Po perfekcyjnej kontrze dostał idealną piłkę od swojego brata - strzał jego słabszą lewą nogą został obroniony przez bramkarza. :(

W drugiej połowie cały czas dominowali żółto-czarni, co udokumentowali kolejną bramką. Akcję rozpoczął aktywny tego dnia "Plewka", zagrał do Pawła Jassema. Ten pociągnął lewą stroną, zagrał do Jerzaka, a ten odegrał mu i wystarczyło tylko dołożyć nogę. "Tego uczyłem mojego synka!" - cieszył się po meczu "Papa" Jerzak. "Tak właśnie się podaje do lepiej ustawionych kolegów!". Okazję do podwyższenia na 3:1 w końcówce meczu miał Piotrek Jassem, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam. "On chyba nigdy nie strzeli tego sam na sam" - komentował po meczu znany z ciętego dowcipu Kuba Smolak. Rywale nie zagrozili naszym ulubieńcom już ani razu i mecz zakończył się wynikiem 2:1.

Kolejne spotkanie zapowiadało się na bardzo ciężkie. Drużyna Nankatsu przed niedzielą zajmowała drugą pozycję i nie miała ochoty go oddać. I rzeczywiście drużyna z Japonii szybko strzeliła gola, gdy wesoły bramkarz "Kuzyn" próbował ryzykownie podawać przez całą obronę, znajdując się samemu w połowie boiska. Podanie było niecelne, lob przeciwnika za to tak i rywale cieszyli się z prowadzenia. Tylko chwilowego, gdyż po minucie perfekcyjnie wykonany korner, ćwiczony na treningach zapewnił Onym remis. Dośrodkowywał "Superstar", popularny "Krzyżu" zrobił zasłonę, a dowcipny "Plewka" uderzył nie do obrony. "O to chodzi, o to chodzi" - chwalił kolegów kapitan Wojtek Jerzak. Chwilę później było już 2:1. Kontrę 3 na 2 rozprowadzał młodszy z braci Jassemów, minął swojego rywala i wyłożył piłkę Maciejowi Krzyżaniakowi, który wpakował piłkę do pustej siatki. Nankatsu próbowało odrabiać straty, byli jednak bezradni, gdyż tego dnia w defensywie szalał "Portek", który "kasował" każdą groźnie zapowiadającą się akcję rywala.

Na kolejne bramki kibice musieli czekać, aż do drugiej połowy. Wtedy to sprytnie wykonany rzut wolny zaowocował kolejną bramką. "Plewka" mógł podawać do wolnego starszego brata, jednak ten ruch zobaczył obrońca Nankatsu - ruszył więc do Piotrka by zablokować strzał, piłka trafiła jednak do zawodnika o tym samym nazwisku, który został bez krycia przy samej bramce i pewnie wykorzystał sytuację. Wynik meczu ustalił sam Piotrek Jassem, który zaczął kontrę na lewej stronie boiska, odegrał do braciszka, gubiąc w ten sposób ostatniego defensora, "Superstar" odwdzięczył się ostatnim podaniem, a "Portkowi" pozostało tylko władowanie piłki do pustej bramki. Końcowy wynik 4:1. To zwycięstwo pozwoliło Onym awansować na trzecie miejsce, mają jednak o 2 mecze mniej niż wyprzedzający ich rywale i już za tydzień będzie można to szybko nadrobić!

Na duże pochwały w obu meczach zasługuje Paweł Jassem, który na 6 goli drużyny strzelił 2, a przy 4 asystował. Ale inni też grali przyzwoicie. :)

piątek, 14 stycznia 2011

Zapowiedź meczu Oni vs Czarna 13

Już w sobotę o godzinie 19 Oni zmierzą się z trudnym rywalem Czarna 13. Będzie to mecz bardzo ważny w perspektywie walki o pierwszą czwórkę w grupie i awans do dalszej fazy rozgrywek. Oni przegrali dotychczas 2 mecze, gdyż wielu czołowych graczy nie mogło wystąpić. Brakowało przede wszystkim gwiazdy drużyny: Michała Piekarczyka, któremu powoli zaczyna odbijać woda sodowa do głowy.

Wszystko jednak wskazuje na to, iż Oni zagrają najbliższy mecz w najsilniejszym składzie. "Nareszcie mogę skorzystać z optymalnego składu" - cieszy się doświadczony Krzyś, grający trener naszych ulubieńców. - "Wykorzystamy wszystkie zagrywki jakich nauczyłem chłopaków".

Po ciężkim obozie kondycyjnym w Czechach do składu wraca serce i płuco drużyny Piotrek Jassem, z którym pozwoliliśmy sobie przeprowadzić wywiad.
Gazeta "Pawełek": Podobno obóz był nie tylko kondycyjny, ale ćwiczył też Pana odporność psychiczną...
Piotrek Jassem: To prawda. Moi współtowarzysze nie byli takimi zawodowcami jak ja i zamiast ciężko pracować nastawili się na dobrą zabawę na koszt klubu.
"Pawełek": Zapewne ma Pan na myśli Jarka Ostrowskiego, znanego rozrabiakę.
PJ: Dokładnie, to co ten człowiek wyprawia to są jakieś żarty, urządza sobie jakieś wyścigi, rozbija się po wąskich czeskich drogach. Bez jaj.
"Pawełek": Czyli teraz już nie będzie Pan krzyczał na kolegów z drużyny po ich złych zagraniach?
PJ: Dokładnie, z "Ostrym" przeszedłem taką szkołę życia, że już nawet nie mam siły się na kogoś wydzierać
"Pawełek": To powodzenia w najbliższym meczu i niech Pan rzuci wuchtę punktów dla Onych.
PJ: Dziękuję. Postaram się.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Zwycięstwa po ciężkich bojach.

W sobotnie popołudnie Oni rozegrali kolejne dwa mecze w futsalowej Międzywydziałowej Lidze UAM. Po bardzo ciężkich i wyrównanych meczach żółto-czarni pokonali Wuchtę Wiary Tej 1:0, oraz Kłamców 2:1.

Przed meczem z Wuchtą Wiary Tej wszystko wskazywało na to, że powinien to być łatwy i przyjemny "spacerek" - idealny na rozgrzewkę. Zarówno miejsce w tabeli, jak i wymiary przeciwników (wszyscy wyglądali na około 15 lat) nie zapowiadały, że może to być cieżkie spotkanie. Jednak Oni szybko przekonali się o tym, że pozory często mogą mylić. Zawodnicy WWT byli bardzo dobrze wyszkoleni technicznie, szybcy i nie bali się pojedynków bezpośrednich z rosłymi zawodnikami Onych.

Od początku meczu to WWT miało inicjatywę a Oni zmuszeni byli do wyprowadzania kontr. Pierwsza połowa to typowy mecz walki. Żadnej z drużyn nie udawało się poważnie zagrozić bramce przeciwników i ta część zakończyła się bezbramkowym remisem. Dopiero w drugiej połowie, gdy zawodnicy jednej i drugiej drużyny byli już coraz bardziej zmęczeni i coraz trudniej było o zachowanie koncentracji, zaczęło się dziać. Coraz częściej WWT było pod bramką strzeżoną przez Kubę Smolaka, jednak tego dnia bramkarz żółto-czarnych rozgrywał bardzo dobre zawody i kilka razy popisywał się wspaniałymi interwencjami. Oni raz po raz wyprowadzali groźne kontry i to po jednej z nich, na 3 minuty przed końcem meczu, padł decydujący o zwycięstwie gol. Piotr Plewa otrzymał piłkę w środku pola i pognał w stronę bramki WWT. Gdy na kilka metrów przed polem karnym został "wzięty w kleszcze" oraz powalony na ziemię przez obrońców, wydawało się, że nic z tego już nie będzie. Nic bardziej mylnego! Popularny Plewka, w tylko sobie znajomy sposób, leżąc na ziemi, tak zamachał nogami oraz kopnął piłkę, że zdezorientowani defensorzy WWT nie wiedzieli gdzie ona się znajduje. Gdy się już zorientowali, to Piotrek, wraz z nią, gnali już w stronę wychodzącego goalkeepera WWT. Plewka zdołał oddać strzał wślizgiem i futbolówka najpierw otarła się o bramkarza, potem odbiła od lewego słupka, toczyła się wzdłuż linii bramkowej i, ku uciesze kibiców oraz zawodników żółto-czarnych, przekroczyła ją tuż przy prawym słupku. Ostatnie minuty spotkania to prawdziwe oblężenie bramki Onych, jednak żółto-czarni nie dali się zaskoczyć i wygrali 1:0.

Przed drugim meczem niemiłą niespodziankę swoim kolegom z drużyny zrobił Marek Galla. Młody oznajmił, że musi natychmiast jechać do swojej rodzinnej miejscowości, ponieważ czeka na niego pyszny i ciepły obiad, a jakby pojechał później to byłby zimny i niedobry. Przez to Oni byli zmuszeni do gry jedynie w pięciu - bez nikogo na ławce rezerwowych.

Mecz rozpoczął się podobnie jak pierwsze spotkanie - od "badania" przeciwnika.  Obie drużyny raczej nieśmiało atakowały i bardziej skupiały się na obronie własnej bramki. Jednak na chwilę przed końcem pierwszej połowy Oni wyszli na prowadzenie. Na dziewiątym metrze piłkę otrzymał Maciej Krzyżaniak. Znany i lubiany Krzyżu długo się nie zastanawiał i uderzył ile sił w prawej nodze w lewą część bramki. Płaski strzał był na tyle mocny i dokładny, że bramkarz Kłamców, mimo rozpaczliwej interwencji, nie był w stanie go zatrzymać i to Oni schodzili na przerwę z zaliczką jednego gola. Druga połowa przyniosła zdecydowanie więcej emocji. Cały czas trwała walka cios za cios i gdy kibice jeszcze podziwiali zagrania pod jedną bramką, to pod drugą było już nie mniej ciekawie. Jednak największe emocje mieliśmy w końcówce meczu. Najpierw, na pięć minut przed końcem, wyrównującego gola strzałem z dystatnsu zdobyli Kłamcy. Gdy wydawało się, że to spotkanie zakończy się remisem, Oni pokazali, że trzeba grać do końca. Na minutę przed końcem meczu na środku boiska, piłkę od Smolaka dostał Wojtek Jerzak. Wtedy, ostatki sił wykrzesał z siebie Krzyżu, który w drugiej połowie raczej nie angażował się w grę z przodu, i pognał prawym skrzydłem. Wojtek, jak na kapitana przystało, idealnie w tempo podał do wychodzącego zza jego pleców Krzyżaniaka. Ten podbiegł jeszcze kawałek i padając na ziemię oddał strzał, który wprawdzie bramkarz Kłamców zdołał jeszcze obronić, ale wobec dobitki Grzesia Grzybka był bez szans. Po chwili sędzia odgwizdał koniec meczu i Oni mogli cieszyć się z kompletu punktów.

"Braaawooo Macieeej!! Widzieliście jak on pięknie zagrał?! Dzięki niemu Oni są niezwyciężOni, hyhy, dziś!" - krzyczała tuż po zakończeniu meczu prezes Wiary Onych, Maria Kulak.

"Jestem bardzo zadowolony z tych sześciu punktów które dziś wywalczyliśmy. Kosztowało nas to mnóstwo sił, ale najważniejsze, że się udało. Na pochwałe zasługuje cała drużyna, ale szczególnie trzeba wyróżnić dobrą postawę Kuby Smolaka. Zazwyczaj nie ma tyle pracy, więc tak na prawdę nie wiedzieliśmy jak on broni. Dziś pokazał, że warto na niego stawiać. Za tydzień czekają nas bardzo ważne spotkania z Prawie jak Piłkarze oraz Nankatsu, ale tym razem zagramy w podstawowym składzie, więc mam nadzieję, że znów zdobędziemy komplet punktów." - komentował wyczerpany kapitan zespołu, Wojtek Jerzak.

piątek, 7 stycznia 2011

Powrót na parkiety.

Już jutro, po długiej przerwie świąteczno-noworocznej, Oni wracają na parkiet futsalowej Międzywydziałowej Ligi UAM. O 12:30 zagrają z Wuchta wiary TEJ, a dwie godziny później zmierzą się z Kłamcami.

U bukmacherów to żółto-czarni są zdecydowanymi faworytami obu tych spotkań, jednak po raz kolejny nie uda im się wystąpić w pełnym składzie. Niestety znów zabraknie słynnego duetu braci Jassem. Piotr został karnie wysłany na obóz kondycyjno-odchudzający.

"Piotrek po prostu przesadził. Po świętach przytył o kolejne dobre kilka kilogramów! Musieliśmy coś z tym zrobić i od wczoraj Piotr ciężko trenuje pod okiem specjalistów w górach. W zależności od efektów, które z pewnością będą, zdecydujemy kiedy ściągniemy go z powrotem" - komentował rozgoryczony Papa Jerzak. 

Drugi z braci, Paweł, po raz kolejny wybrał rozgrywki brydżowe. Takie zachowanie też na pewno nie ujdzie mu płazem i kapitan zespołu wyciągnie wobec niego odpowiednie konsekwencje.

"Pawełek niestety chyba uwierzył, że może być gwiazdą światowego brydża. Każdy przecież widzi, że swoją dobrą pozycję w rankingach zawdzięcza dobrej opini, jaką wypracował dla niego jego ojciec (doświadczony Krzyś, przyp. red.). Chyba będę musiał go osobiście uświadomić, jak jest na prawdę." - mówił również rozgoryczony Wojtek Jerzak.

Dobrą wiadomością dla fanów Onych jest powrót do gry podpory defensywy - znanego i lubianego Macieja Krzyżaniaka, który po ciężkiej chorobie wrócił do pełni sił.

"Rehabilitację przeszedłem pomyślnie i już od kilku dni trenuję z pełnym obciążeniem. Nie mogę się doczekać jutrzejszych meczów. Bardzo brakowało mi gry w żółto-czarnym trykocie. To uczucie, gdy patrzy się z boku na grę kolegów ze świadomością, że w żaden sposób nie można im pomóc, jest straszne!" - mówił nam znany i lubiany Krzyżu.

Przewidywany skład na jutrzejsze mecze: Kuba Smolak, Marek Galla, Maciej Krzyżaniak, Grzegorz Grzybek, Piotr Plewa, Wojtek Jerzak.