czwartek, 23 grudnia 2010

Wesołych Świąt!

Z okazji świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku zarząd klubu składa najcieplejsze życzenia zawodnikom, kibicom, działaczom i trenerom Onych.

W czasie gdy wy wszyscy będziecie się zajadać smakołykami wasi ulubieńcy będą przestrzegać ścisłej diety. "Pierogi z kapustą i grzybami" - zachwyca się swoją dietą Jakub Smolak - "prosto od babci Smolak!". "Kuzyn" może sobie pozwolić na odrobinkę luźniejszy posiłek, bo im bramkarz większy tym lepszy.
"Nie ma takiego obżerania się! 25 grudnia widzę wszystkich na boisku i trenujemy!" - grzmi natomiast trener papa Jerzak - "Musimy odzyskać fotel lidera".
Zapraszamy wszystkich chętnych na gwiazdkową piłkę. Szczegóły u Pawła Jassema

wtorek, 21 grudnia 2010

Siatkarze wreszcie zwycięscy!

W niedzielę, siakarze Onych rozegrali kolejne dwa spotkania w ramach Międzywydziałowej Ligi UAM. Przed tymi meczami sytuacja żółto-czarnych wyglądała, lekko mówiąc, średnio. Po zeszłotygodniowych dwóch porażkach, w których Oni grali jedynie w czterech zawodników, nasza drużyna zajmowała ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie jednego punktu wywalczonego w pierwszym meczu sezonu. Wiadomym było, że aby kończyć ten rok w niezłych nastrojach trzeba ten bilans poprawić.

Jednak bukmacherzy wielkich szans Onym nie dawali. Pierwszy mecz rozgrywali z zeszłorocznymi zwycięzcami ligi Chemical Brothers, a drugi z Bizonami Bizancjum, z którymi tydzień wcześniej przegrali 2:0. Chemiczni Bracia w tym sezonie jednak rozczarowują. W trzech poprzednich meczach zaliczyli dwie porażki i własnie tutaj swojej szansy upatrywali zawodnicy Onych.

Zarówno zawodnicy w żółto-czarnych strojach jak i Chemical Brothers przystąpili do tego meczu w pięciu zawodników. W Onych zabrakło kapitana Macieja Krzyżaniaka, który cały czas dochodzi do siebie po ciężkiej chorobie, zastępcy kapitana Darka Rochowiaka, który po słabym występie w pierwszym meczu został wysłany na dodatkowy ciężki obóz kondycyjny, oraz Pawła Jassema, który reprezentował Onych w zawodach brydżowych na szczeblu ogólnopolskim.

Mecz rozpoczął się od walki punkt za punkt. Żadnej z drużyn nie udawało się uciec przeciwnikowi na kilka punktów. Przy stanie 19:18 dla Onych wspaniałą taktyczną zagrywką popisał się Marek Łagodowski. Przy walce na środku siatki, spadając tak podłożył nogę przeciwnikowi, że ten niefortunnie skręcił kostkę i nie był w stanie kontynuować gry. Rozbici Chemiczni Bracia nie potrafili się otrząsnąć po tej stracie i Oni wygrali tego seta 25:22.

Druga partia rozpoczęła się od mocnego uderzenia naszych zawodników. Wspaniałe zagrywki i konsekwentna gra na siatce doprowadziły do stanu 6:0 dla Onych. Niestety Oni zapomnieli chyba, że w siatkówce nie ma kanadyjek, czy też amerykanek (prowadzenie 6:0 kończy seta) i tę przewagę szybko roztrwonili. Po chwili żółto-czarni otrząsnęli się i znów wyszli na prowadzenie. Tym razem było to 16:11. Niestety po raz kolejny przewaga ta została roztrwoniona i czekała nas nerwowa końcówka. W tej jednak, swoim doświadczeniem z gry na piasku brylowali Marek Galla i Piotr Jassem którzy bez skrupułów wykorzystywali luki w obronie przeciwników i niespodzianka stała się faktem. Oni pokonali Chemical Brothers 2:0, zwyciężając w drugiej partii 25:23.

W drugim meczu przyszło nam grać z Bizonami Bizancjum. Przeciwnicy na ten mecz wystawili aż jedynastu siatkarzy! Niestety to spotkanie miało podobny scenariusz do tego sprzed tygodnia. W pierwszym secie Oni nie wykorzystali ogromnej szansy na wygranie tej partii i polegli w końcówce przegrywając 23:25.

Druga odsłona już od początku do końca była pod kontrolą naszych przeciwników, a żółto-czarni nie potrafili poradzić sobie z potężnymi zagrywkami Bizonów. Niestety w tym spotkaniu niekoniecznie trafnymi wyborami popisywał się również rozgrywający Wojtek Panek i Oni polegli 20:25.

"Z pierwszego meczu możemy być jeszcze w miarę zadowoleni, chociaż pamiętajmy, że przez ponad połowę meczu nasi przeciwnicy grali w czterech. Drugie spotkanie było już w naszym wykonaniu po prostu słabe. Dostaliśmy chyba z 10 asów serwisowych, do tego słaba wystawa. Nie wiadomo dlaczego Wojtek mnie w tym spotkaniu omijał. Kombinował jakieś krótkie, srótkie, a ja stałem jak ten kołek, mimo wysokiej skuteczności w pierwszym spotkaniu. Należy mu się reprymenda!" - komentował po meczach, znany z doświadczenia, Krzysztof Jassem. 

Pierwsza porażka na hali.

W sobotę Oni rozegrali kolejne dwa mecze w Międzywydziałowej Lidze UAM w futsalu. Tym razem przeciwnikami żółto-czarnych były drużyny z dwóch różnych końców tabeli. Na pierwszy ogień poszli dotychczasowi liderzy ligi - Rapid. Drużyna, która po ośmiu meczach miała tylko jedną porażke, wyraźnie aspiruje do miejsc na podium całych rozgrywek. Drugim zespołem z którym przyszło się mierzyć naszym zawodnikom byli rekordziści... w ilości straconych bramek - Fast Foot. Zawodnicy tego zespołu mimo wielkich chęci i zapału do gry zostaną zapamiętani z niechlubnej statystyki. Aktualnie w dziewięciu rozegranych meczach strzelili tylko 1 a stracili 91(!!!) bramek.

Niestety tego dnia Oni mieli do dyspozycji tylko 5 zawodników. Piotr i Paweł Jassemowie reprezentowali nasz zespół w rozgrywkach brydżowych na poziomie ogólnopolskim. Z gry również jest wykluczony Maciej Krzyżaniak, który cały czas odzyskuje siły po ciężkiej chorobie

"Jest coraz lepiej. Powoli wraca do mnie tak zwany, przysłowiowy power. Do końca roku jeszcze muszę się oszczędzać, ale od stycznia wracam do treningów z pełnym obciążeniem." - mówił nam znany i lubiany Krzyżu.

W takiej sytuacji, taktyka na pierwszy mecz mogła być tylko jedna: spokojne wyczekiwanie przeciwnika na swojej połowie i szybkie kontry. Takie rozwiązanie mogło Onym przynieść bardzo dobre skutki już na początku pierwszej połowy. Dwa razy idealną piłkę z głębi pola otrzymał Wojtek Jerzak. Niestety nasz kapitan w obu przypadkach niedokładnie przyjął sobie piłkę i zamiast sytuacji sam na sam z bramkarzem stracił futbolówkę na rzecz powracającego obrońcy Rapida. 

Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Jednak z minuty na minutę, gra zaczęła się zaostrzać. Szczególnie zawodnicy Rapida zaczęli się irytować, że nie mogą sforsować naszej obrony i zaczęli grać bardzo brutalnie. Co chwilę na parkiecie leżeli zawodnicy w żółto-czarnych strojach. Niestety sędzia nie uważał, żeby to były faule na miarę kary dwóch minut. Na pięć minut przed końcem meczu Rapid strzelił zwycięskiego gola. Prawą stroną ruszył jeden z zawodników naszych przeciwników, wycofał piłkę na ósmy metr do nadbiegającego kolegi, a ten huknął bez zastanowienia w stronę bramki strzeżonej przez Kubę Smolaka. Mimo pięknej parady Kuba nie dał rady zatrzymać piłki i mieliśmy 1:0. W tym momencie Oni, którzy nie mieli nic do stracenia, rzucili się do ataku. Po kolejnym brutalnym faulu jeden z zawodników Rapida w końcu został odesłany na ławkę kar, jednak u zawodników w żółto-czarnych trykotach widać już było ogromne zmęczenie i nie zdołali wykorzystać tej przewagi.

"To co wyprawiali zawodnicy Rapida to jakieś nieporozumienie! Zwykłe chamstwo! Sędzia od razu powinien reagować karami! W rewanżu zagramy z nimi tak jak oni z nami i zobaczymy wtedy kto się będzie cieszył!" - komentował na gorąco trener Onych Papa Jerzak, który podaczas meczu kilkukrotnie musiał być uspokajany przes sędziego technicznego.

O drugim meczu warto jedynie napisać tyle, że zmęczeni Oni mieli fatalną skuteczność. W pierwszej połowie wyglądało to jeszcze całkiem nieźle i ta część meczu zakończyła się prowadzeniem Onych 5:0 po bramkach Jerzaka - dwóch, Plewy - dwóch i Grzybka. W drugiej połowie na bramce stanął Marek Galla, który zaczął odczuwać lekki ból w pachwinie i wiadomym było, że Młody nie spełni swojej obietnicy strzelenia co najmniej trzech bramek. W tej części gry, mimo ogromnej ilości sytuacji, udało się strzelić tylko dwie bramki, których autorami byli Kuba Smolak i Wojtek Jerzak, który skompletował hat-tricka.

Oni kończą ten rok na czwartym miejscu w tabeli z dziewiętnastoma punktami po ośmiu meczach.

piątek, 17 grudnia 2010

Subiektywnym okiem: Grzesiu Grzybek

Kolejnym gościem stałego już punktu na naszej stronie jest znany z "syndromu Grzesia Grzybka" Grzesiu Grzybek. Można powiedzieć, że jest to człowiek-legenda, z początku wiele osób myślało, że jest to osoba fikcyjna, dopiero z czasem prawda wyszła na jaw. Oto Grzesio i to co ma do powiedzenia na temat dwóch ostatnich meczy:

Spóźnione, ale zapamiętane.

Ale fajnie żeśmy sobie pograli, ale do rzeczy:

Smolak Kuba - Na uwagę zasługuje strzelona bramka i to przez bramkarza! Lecz tutaj kończą się pochlebstwa: niestrzelony karny, zapominanie o swojej roli (Kuba jesteś bramkarzem a nie napastnikiem! ) w wyniku czego utracone niepotrzebnie bramki. Do poprawy!

Jassem Piotr - mimo, iż jest nominalnym „ostatnim” strzela dużo bramek i przewodzi w drużynowej klasyfikacji strzelców. Drużyna jest bardzo podbudowana postawą Portka! Oby tak dalej! Aa i super klepka!

Jassem Paweł - prawdziwy uniwersalny piłkarz. W tych meczach sprawdziliśmy go na wszystkich pozycjach i wywiązywał się z zadań bardzo dobrze. Na uwagę zasługuje bardzo dobra współpraca z Grzesiem Grzybkiem , z którym na boisku rozumiał się bez słów. W wyniku czego dużo goli i asyst tego duetu.

Piotr Plewa - nic dodać, nic ująć. Mimo, że nie strzela dużo bramek, to wnosi dużo spokoju w poczynania drużyny. Widać dużą metamorfozę w porównaniu do poprzedniego sezonu. Tak trzymać Plewka!

Wojtek Jerzak - Nasz „smerf maruda” chyba za dużo myślał o tym, że nie potrafi nakrzyczeć na zawodników, mimo iż jest Kapitanem Onych. Konsekwencją tego są strzelone (tylko?) 2 bramki. Czas popracować nad „kapitanowaniem”!

Grzesiu Grzybek - na ten dzień nasz nominalny napastnik czekał od dawna. W końcu nastąpiło przełamanie i to w ilości 4 bramek! Biegał, asystował = same +. Sztab szkoleniowy był bardzo podbudowany postawą napastnika. „Czyżby to koniec syndromu Grzesia Grzybka?” – pytał brat brata. Kolejne mecze przyniosą odpowiedź.

Oprócz tego w imieniu redakcji, piłkarzy, kibiców, trenerów, działaczy składamy najlepsze życzenia kontuzjowanemu Maćkowi Krzyżaniakowi z okazji dwudziestych urodzin! Szybkiego powrotu do zdrowia

wtorek, 14 grudnia 2010

Żółto-czarny walec gromi rywali!

W sobotnie popołudnie czekały Onych 2 spotkania. W pierwszym nasi podopieczni podejmowali drużynę Wykolejorza, która zajmowała wtedy 3 miejsce, a później natomiast łatwiejszy mecz z Junakami.
Żółto-czarni podchodzili do tego spotkania osłabieni dwoma filarami obrony: od dłuższego czasu nieobecny jest obrażony Marek, za to od niedawna nie może też grać znany i lubiany "Krzyżu". "Maciej ma poważną kontuzję i na boisku zobaczymy go dopiero w przyszłym roku" - wyjaśnia rzecznik prasowy Maria Kulak.
Oni rozpoczęli mecz od szybkich ataków - tak szybkich, iż nawet reporterzy nie zdążyli się pojawić na sali, a już na tablicy było 1:0. Strzelcem bramki - zgodnie z tym co w protokole meczowym - Wojtek Jerzak. Chwilę później było już 2:0, kiedy to zamieszanie pod bramką Wykolejorza wykorzystał Piotrek Jassem, który strzelił pod interweniującym bramkarzem. Na kolejne bramki kibice jednak musieli czekać, aż do drugiej połowy. Wtedy to Grzesiu Grzybek najpierw wymienił podania ze starszym z braci z Jassemów, potem z młodszym i zawołał: "Halo? Jest tam kto?" umieszczając piłkę w pustej bramce .To pierwszy gol tego napastnika w rozgrywkach. Czyżby to koniec syndromu Grzesia Grzybka? Kolejna bramka padła łupem najlepszego strzelca w rozgrywkach na sali Piotrka Jassema, który bierze przykład z młodszego brata i jest równie skuteczny. Po chwili piłkę w bramce znów umieszcza Grzesiu Grzybek - tym razem dobrze skleja podanie od "Superstara" i pewnie pokonuje mocnym strzałem bramkarza. Jednak 2 ostatnie bramki należały już do gwiazdy drużyny - szósta bramka po dobitce głową (samo okienko!), a po chwili po akcji, w której ręce składały się do oklasków: Paweł dośrodkowuje do Grzesia, który zgrywa piłkę głową, a młodszy z braci potężnym uderzeniem z woleja po raz kolejny zrywa pajęczynę w okienku bramki.

Wysokie zwycięstwo(Wojtku Panku! zwycięstwo, a nie zwycięztwo!) bardzo podniosło morale drużyny, która do drugiego meczu podchodziła w bardzo dobrym humorze. Dobry humor przeniósł się też na boisko, gdyż już w pierwszej akcji, po zgrabnym rozegraniu Grzybka z młodszym Jassemem, ten drugi znalazł się w dogodnej sytuacji i spokojnie umieścił piłkę pomiędzy nogami bramkarza. Chwilę później ten pierwszy podwyższył wynik na 2:0 strzałem z bliskiej odległości. Kolejnych bramek to nawet najstarsi górale nie pamiętają. Na uwagę zasługuje za to pierwszy gol w karierze Jakuba Smolaka, który w końcówce meczu został zmieniony na bramce i to on ustalił wynik na 9:3 dla żółto-czarnych. Czemu aż 3 stracone gole? O to trzeba pytać kapitana drużyny Wojtka Jerzaka, który nie potrafi utrzymać dyscypliny taktycznej w zespole.
Strzelcy bramek w drugim spotkaniu: Jassem Piotr -2, Grzybek - 2, Jerzak - 1, Plewa - 1, Smolak -1 , Jassem Paweł - 2.